Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: admin
2013-05-14, 22:08
Z dedykacją Robertowi Ryssowi - lektura dla wytrwa
Autor Wiadomość
Sławomir Błęcki
Gość
Wysłany: 2013-05-14, 21:36   Z dedykacją Robertowi Ryssowi - lektura dla wytrwa

W Gazecie Chojeńskiej ukazał się artykuł na mój temat, który jest tu: http://www.gazetachojensk...r=13-19&temat=5
Nie chciałem epatować lokalnej opinii publicznej swoją sprawą, uważałem to za niepotrzebne odwracanie uwagi od spraw znacznie istotniejszych. Zrobił to jednak za mnie R. Ryss. I jak można się było spodziewać, uczynił to w taki sposób, że, aby nazwać jego tekst dziennikarstwem, w dodatku rzetelnym, trzeba byłoby wykazać się Himalajami dobrej woli. Chcąc nie chcąc, muszę się do tego jakoś odnieść.
Dlaczego w ogóle z nim polemizuję? Po to, aby pomóc komuś, kto znalazł się w podobnej sytuacji i ostrzec tych, których to czeka, bo jesień będzie chyba dosyć gorąca.
Być może jest jeszcze w Chojnie ktoś, kto z kolei zastanawia się, dlaczego prostuję jego manipulacje w innym publikatorze? Niezorientowanym wyjaśniam: Chojeńska to taka gazeta, w której nie ma szans na rzetelną polemikę, tam nie szanuje się praw autorskich. Albo wcale nie drukuje odpowiedzi, albo są one skracane, by pozbawić je istotnych treści, a następnie, w tym samym numerze są komentowane, często w sposób szyderczy lub po prostu chamski. O tych praktykach przekonałem się na własnej skórze, co jestem w stanie udokumentować w co najmniej w kilku przypadkach, i to tylko dotyczących mojej osoby, a myślę, że znaleźliby się też inni, którzy, w razie czego, potwierdzą własne doświadczenia.
Polemika z Ryssem na jego łamach to po prostu walka na spreparowanym ringu: publika (choć coraz mniejsza) to prawie wyłącznie jego fani, stoi się ze stopami przyklejonymi do desek, z jedną ręką związaną, sędzia co chwila oskarża cię o faul, a tymczasem Ryss okłada cię jak popadnie, często poniżej pasa.

Do rzeczy
Ryss pisze o zakończonym, wygranym przeze mnie, niemal czteroletnim postępowaniu w sądzie pracy przeciwko Centrum Kultury w Chojnie tak: „wyrok nakazuje wypłacić zaległe wynagrodzenie (ok. 70 tys. zł)”. Pierwszy akapit i od razu fałszywy – sąd zasądził na moją rzecz nie 70, tylko, jak dotąd, 58.781,70 zł. Skąd Ryss wziął owe 70 tys.? Może chciał napisać, że WSZYSTKIE koszty tego postępowania, jakie poniosła gmina to w sumie taka (a może większa) 70-cio tysięczna kwota?
A wystarczyło aby w tej i pozostałych kwestiach skontaktował się ze mną, co zrobiłby każdy normalny dziennikarz.
Moja sprawa rozpoczęła się w sierpniu 2009 roku, kiedy to, po bezprawnym zwolnieniu mnie, pozwałem Centrum Kultury w Chojnie, żądając przywrócenia do pracy i zapłaty. Najpierw, po bodaj jednej czy dwóch rozprawach w Rejonowym Sądzie Pracy w Gryfinie, pełnomocnik Centrum Kultury, z niewiadomych przyczyn wystąpił o zmianę sędziego, ale wniosek ten został przez sąd odrzucony. Procedura wydłużyła się o parę miesięcy.
Następnie sąd zaproponował ugodę. Wraz z moim mecenasem przystaliśmy na to, wyrażając gotowość dialogu, ale bez jakiejkolwiek reakcji drugiej strony, choć sprawa mogłaby się zakończyć, plus minus, w ciągu jednego roku.
W międzyczasie zlikwidowano Rejonowy Sąd Pracy w Gryfinie i sprawa trafiła do Szczecina – kilka kolejnych miesięcy straconych. W grudniu 2011r. sąd nakazał mi sprecyzowanie wysokości roszczenia, które na dzień 31 grudnia 2011r. wynosiło już owe 58.781,70 zł. I znowu można było ją zakończyć już wtedy porozumieniem stron i wzajemnymi ustępstwami, ale, jak mówi piosenka, do tanga trzeba dwojga.
Wreszcie, korzystny dla mnie wyrok w pierwszej instancji zapadł w czerwcu ubiegłego 2012 roku. Również i wtedy można było definitywnie sprawę zakończyć.
Jednak CK złożyło apelację, a czyniąc to musiało wpłacić na rzecz sądu procent od zasądzonej kwoty. CK złożyło więc wniosek o zwolnienie z tej opłaty. Sąd ten wniosek odrzucił. CK złożyło zażalenie na tę decyzję sądu. Sąd odrzucił również zażalenie, a CK i tak musiało wpłacić ową kwotę.
W efekcie apelacja, która standardowo trwa, plus minus, 3 miesiące, trwała bez mała rok, cała sprawa niemal 4 lata, a panu Ryssowi zamiast niecałych 59 - wyszło „ok. 70 tys. zł.”
Czy komuś, a jeśli tak, to komu i z jakich powodów zależało na jej przeciąganiu? – tego Ryss nie docieka.

Odrobina prawnej kazuistyki
Ryss przytacza powyrywane z kontekstu fragmenty uzasadnienia sądu I instancji, które miałyby mnie kompromitować? Uzasadnienia piszą sędziowie, oni też są ludźmi, mogą popełniać błędy, a ja mam prawo z niektórymi sformułowaniami tam zawartymi całkowicie się nie zgadzać. Sąd w swoim uzasadnieniu pominął zupełnie polityczny kontekst mojego zwolnienia oraz cały splot wydarzeń o charakterze mobbingu, które miały miejsce w CK i do niego doprowadziły.
A dlaczego pominął? Jako radny byłem pracownikiem pracy chronionej. I dla ochrony moich praw, w tym konkretnie postępowaniu, w tych konkretnych okolicznościach, dla zaoszczędzenia czasu i aby postępowanie nie przerodziło się w długotrwały (jak ironicznie określają to w swoim żargonie prawnicy) „proces stulecia” - wystarczyło skorzystanie z przepisu o ochronie pracy radnego, bez szczególnego zwracania uwagi sądu na owe inne okoliczności.
Przepis ten nakazuje, aby pracodawca, chcąc radnego zwolnić, uzyskał akceptację rady. Daje to radnym minimum bezpieczeństwa, zwłaszcza w takich małych i specyficznych środowiskach, jak chojeńskie, aby mogli pełnić swój mandat w miarę bez nacisków i obawy o utratę pracy. Miałem pełne prawo z tego mechanizmu skorzystać, co w ustnym uzasadnieniu, po ogłoszeniu wyroku na rozprawie apelacyjnej, podkreśliła z naciskiem sędzina sprawozdawca w Sądzie Okręgowym w Szczecinie.
Ówczesny, piętnastoosobowy skład Rady Miejskiej w Chojnie, przy dwóch głosach wstrzymujących się (Wojciech Fedorowicz i Barbara Andrzejczyk) i jednym nie biorącym udziału w głosowaniu (niżej podpisany), nie wyraził zgody na zwolnienie mnie z pracy, choć sprawa była wnikliwie badana najpierw przez komisję rewizyjną, a następnie wszystkich radnych. I podkreślam: z wieloma z nich wcale nie byłem jakoś szczególnie blisko politycznie spokrewniony, nierzadko kłóciliśmy się i mieliśmy bardzo różne poglądy w wielu kwestiach. Ale ci ludzie po prostu podjęli uczciwą, rozważoną w sumieniach decyzję, za co należą się im słowa uznania.
Bo tamta rada, pomimo wielu wpadek, potknięć i pomyłek była ciałem faktycznie NIEZALEŻNYM. Jak jest z tym w Chojnie dzisiaj, niechaj każdy odpowie sobie sam – a w ocenie pomoże przypadek niezależnego i niepokornego radnego Rafała Skrzypka, któremu obecna rada obcięła część godzin pracy w szkole.
Należy podkreślić: od początku było wiadomo, że zwalniając mnie bez zgody rady, GMINA ŁAMIE ZAPISY PRAWA, dlatego, już na samym starcie sądowych potyczek, jej sytuacja była bardzo słaba i w zasadzie przesądzona. Świadomość tego faktu musieli mieć ludzie, którzy tę bezprawną decyzję podjęli, bo chyba należy wykluczyć ich nieświadomość?

Kontekst polityczny
No dobrze, powie ktoś, ale gdybyś nie był radnym, to nie korzystałbyś z ochrony, sąd nie przywróciłby cię do pracy i nie zasądził wypłaty - i takiej właśnie przewrotnej pseudologiki używa Ryss. Tylko że każdy, kto posłuży się zdrowym rozsądkiem, zda sobie sprawę z tego, że gdybym nie był radnym, to po pierwsze nie zajmowałbym się sprawami związanymi z pełnieniem tej funkcji i, co za tym idzie, nie byłbym narażony na wynikające stąd zagrożenia i nieprzyjemności. Bo wiele z tych spraw było dosyć nieprzyjemnych i należy je tu pokrótce przypomnieć.
Kto pamięta dziś o protokole komisji rewizyjnej z kontroli w Centrum Kultury, którym kierował wówczas Tadeusz Mazur, człowiek, który samodzielnie/samowolnie (???) podjął decyzję o zwolnieniu mnie wbrew prawu?
Ktoś w tamtym czasie, komentując gospodarkę finansową tej placówki porównał ją do „pralni pieniędzy” i w mojej ocenie było to porównanie naprawdę bardzo eleganckie. Warto przypomnieć ile środków i w które strony przez nią wtedy przepłynęło i myślę, że kiedyś zostanie to przypomniane.
Byłem członkiem komisji rewizyjnej i widziałem te rzeczy na własne oczy. A jako że zwracałem radzie uwagę na to, co - za wiedzą i akceptacją burmistrza A. Fedorowicza i zastępcy W. Długoborskiego - się tam dzieje; że głosowałem przeciwko wielu ich niedoważonym decyzjom, za nieudzieleniem absolutorium budżetowego, przeciwko zaciąganiu kolejnych pożyczek, za likwidacją zbędnego stanowiska zastępcy dyrektora i przykróceniem finansowego rozpasania ówczesnego kierownictwa CK, przeciwko utworzeniu stanowiska sekretarza gminy etc., dlatego musiałem dostać po grzbiecie. I to właśnie te fakty - a nie dzienniczki, czy niepodpisanie przeze mnie kuriozalnego zakresu obowiązków – były rzeczywistą przyczyną mojego zwolnienia.
Ktoś podjął decyzję (Mazur? jego bezpośredni przełożony Długoborski? Fedorowicz? De La Torre, czy cała czwórka?) że, nawet ryzykując przegraną w sądzie, trzeba pokazać kto tu rządzi, postraszyć innych radnych, pozbyć się niewygodnego człowieka z instytucji stanowiącej zaplecze burmistrzów.
Nawet za cenę kilkudziesięciu tysięcy złotych, które dla władzy tak bogatej gminy to drobiazg, i które przecież to nie władza wypłaci z własnych kieszeni.

Mobbing
Zanim mnie wyrzucili, zaczęły się podchody, presja psychiczna, sianie propagandy wśród ludzi z zewnątrz, mobbing czyli judzenie, napuszczanie i szczucie na mnie innych pracowników (Ryss, zwolennik wybiórczej tolerancji, jakoś się tym nie zainteresował).
Nagle, po dwóch latach mojej pracy bez zakresu, dyrektor Mazur doznał olśnienia i stworzył ów wielostronicowy zakres obowiązków, którego nie podpisałem. Miałem w nim być muzykiem, plastykiem, tancerzem, kronikarzem gminy, organizatorem koncertów, wystawiennikiem, badaczem kultury ludowej, pozyskiwaczem sponsorów, dyrektorem, rzecznikiem prasowym, sekretarką, informatykiem, księgową, koordynatorem pracy świetlic, szkół i sołectw, firmą reklamową itepe, itede… – można powiedzieć, że mój zakres to był w zasadzie przepisany statut CK. Gdybym go podpisał, zwolniono by mnie za niewywiązywanie się z obowiązków służbowych, kto wie czy nie z klauzulą dyscyplinarną. Zaczęło się nękanie pismami, upomnieniami, druczkami, notatkami służbowymi etc. – każdy, kto zna T. Mazura i jego ówczesną współpracowniczkę, Barbarę Ignaczak, jako zwierzchników, wie o czym mówię. Jeden z radnych badających moją sprawę przed głosowaniem w radzie, widząc te druczki, donosy, „kwity” stwierdził: miałem do czynienia ze służbami, ale czegoś takiego nie widziałem w życiu.
Taki stan dręczenia trwał ponad pół roku bez jakiejkolwiek próby normalnego, cywilizowanego, ludzkiego załatwienia sprawy. Nikt z decydentów nie przejmował się też faktem, że miałem dwoje nieletnich dzieci i byłem jedynym żywicielem rodziny. Kosztowało mnie to trochę zdrowia, ale wytrzymałem i nie dałem się sprowokować ludziom podłym.
Ryss też miał w tym swój udział – byłem wówczas w jego gazecie min. ksenofobem i niedouczonym antysemitą „głoszącym poglądy antysemickie”. Bo podobnie jak teraz, trwał na wyznaczonym odcinku, a jego „publikacje” spełniały, podobnie jak dziś, takie same propagandowe funkcje: zamiast rzetelnie informować - zupełnie przypadkiem - służą urabianiu opinii publicznej pod mające dopiero zapaść decyzje władz.
Czułem się jak ten nie podejmujący walki pięściarz Sybirak, bity przez 6 rund przez Amerykanina. Pytany w przerwach przez trenera „wytrzymasz?”, po 7 rundzie odpowiedział: „chyba nie wytrzymam, chyba mu przy…”.
A jednak wytrzymałem, nie dałem się sprowokować, sąd określił, że moje zachowanie „nie nosiło w sobie ciężaru uprawniającego do stwierdzenia, że było to szczególnie rażące naruszenie” i zasądził przywrócenie do pracy.
I odpowiadając na pytanie Ryssa, co by było gdyby babcia miała wąsy, a ja nie byłbym radnym, powiem: gdybym nie był radnym, to najprawdopodobniej wcale nie doszłoby do mojego zwolnienia, i raczej należałoby spytać, czy w ogóle zostałbym zatrudniony. A to pytanie należałoby zadać tym, którzy mnie wówczas zatrudniali, a potem zwalniali, panie Redaktorze.
Ale gdybym nie był radnym, a doszłoby do zwolnienia, to w sądzie podniósłbym te właśnie okoliczności: perfidnej, chamskiej, płaskiej, prymitywnej przemocy psychicznej w wykonaniu żałosnych „elit” chojeńskiej władzy.

Życzenia dla Gazety Chojeńskiej
Jak to się mówi - dałem rady. Pomogli mi dobrzy, porządni ludzie, którzy wyciągnęli przyjazną dłoń, gdy zostałem bez środków do życia: Stefan Tarnowski, pracownicy SETPOL-u, z którymi spędziłem wiele dobrych chwil, i z którymi tak ciekawie i zarazem dramatycznie splotły się nasze losy i wiele innych życzliwych osób, których w Chojnie nie brak. Nie wstydzę się o tym mówić, bo rzeczy dobrych nie należy się wstydzić. Kilka miesięcy temu urodziło mi się trzecie dziecko, śliczna córeczka, jestem więc szczęśliwym młodym tatusiem w średnim wieku, mam rodzinę, którą kocham. I bez względu na wszystko, co tam sobie wobec mnie planują lokalni mocarze - dam rady.
A Robert Ryss?
Szkoda mi tego człowieka, naprawdę. Pomimo jego złości, frustracji, pychy, złej woli i oczerniania mnie - życzę mu wszystkiego najlepszego. Życzę żeby wyszedł z tych ciemności, w których się znalazł, a które przecież dotykają niekiedy każdego z nas. Żeby zrezygnował z taniej prowokacji, podawania za prawdę półprawd i manipulacji i dostrzegł rzeczywistość taką, jaką ona jest, nie zaśmieconą chorą ideologią kulturowego marksizmu. Żeby nie musiał wysługiwać się władzy, a stanął po stronie zwykłych ludzi. Żeby jego gazeta stała się prawdziwym medium, czymś, co pomaga ludziom łączyć się, prowadzić dialog, a nie zohydzać jednych w oczach innych.

Sławomir Błęcki
Ostatnio zmieniony przez admin 2013-05-15, 08:34, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Tigera
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 09:05   

Tak trzymaj Sławek!!!
 
     
Niesmak
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 11:09   

Szacunek za wytrwałość.


Trzeba odwołać tą postkomunistyczną ekipę z SLD, ciężko będzie znaleźć gorszych.

Redaktorek ciągle traci czytelników swojego pisemka, co uzasadnia poniekąd jego ogromne niezadowolenie z faktu istnienia tego portalu.
 
     
J
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 11:29   

Jest wyrok, jest uzasadnienie i nie ma co grzebać. Faktem jest, że CK musi wypłacić odszkodowanie a kolejnym, że sąd wcale nie uznał, że Pan Slawomir Błęcki był wzorowym pracownikiem, któremu nie można nic zarzucić. Sąd uznał, że nie można go było zwolnić bez zgody Rady bo podlegał szczególnej ochronie. Co do jego zachowania jako pracownika - sąd odniósł się już nie tak do końca jakby Pan B sobie tego życzył. Stąd ta cała polemizacja i tłumaczenie się wszystkim.

Jest winny - CK, jest poszkodowany - Pan B. i jest uzasadnienie - świętym Pan Sławek nie był ale był radnym i to dało mu przewagę.
 
     
JA
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 11:36   

Sam jest pan sobie winien panie Błęcki bo jeszcze bodajże w 2006 roku podczas wyborów stał pan w koalicji z obecnym burmistrzem, który teraz po prostu Pana zrobił w konia. Noo ale doobrze że teraz pan dostrzegł swój błąd i walczy z takimi ludźmi jak Fedorowicz, Długoborski, Andrzejczyk i całym chojeńskim bezprawiem. Powodzenia
 
     
JA
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 11:39   

Ryss z Panem walczy bo jest pan zwolennikim Prawa i Sprawiedliwości a on fanatykiem PZPR-u obecnej partii SLD a więc nijak ma się to do równoważnej zgody.
 
     
Ja
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 11:53   

I właśnie to święta prawda, niestety Panie Sławku ale stawał Pan zawsze w tym szeregu, który Panu najwięcej oferował. I tak z kwiatka na kwiatek aż zostanie Pan Królową Ula:)
 
     
Ja
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 12:55   

"Uzasadnienia piszą sędziowie, oni też są ludźmi, mogą popełniać błędy, a ja mam prawo z niektórymi sformułowaniami tam zawartymi całkowicie się nie zgadzać. Sąd w swoim uzasadnieniu pominął zupełnie polityczny kontekst mojego zwolnienia oraz cały splot wydarzeń o charakterze mobbingu, które miały miejsce w CK i do niego doprowadziły."

Własnie o to mi chodzi... co to za insynuacje. Sąd napisał to co uznał za stosowne, skoro Pan Sławek się z tym nie zgadza, niech zaskarży uzasadnienie. Sąd niczego nie pominął.
Uzasadnienie powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa.
Skoro nie wspomniał o kontekście politycznym widocznie uznał,iż takowy nie istaniał. Śmiesznym jest sugerowanie, że sąd w uzasadnieniu wyroku zapomniał.
 
     
gość
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 17:15   

ale ideologię dorobił do swojego zwolnienia... A sąd napisał: marny pracownik i tyle
 
     
gość
Gość
Wysłany: 2013-05-15, 22:28   

ciekawe- chojnianie muszą się tułać po sądach a ci z eksportu za sprawą burmiszcza mają się dobrze wicek ,sekretarz, komendant,naczelnik od inwestycji....... możecie dopisać innych
 
     
gość2
Gość
Wysłany: 2013-05-16, 07:51   

Bardzo wielu jest marnych pracowników -wszędzie! I czy zaraz są zwalniani przez sąd?!
 
     
marny
Gość
Wysłany: 2013-05-16, 08:58   

Z tego co zrozumiałem pan B.był tylko szeregowym pracownikiem!Ważne ,że zwolniony bezprawnie!Czy sądy i GCh są obiektywne?Oczywiście ,że nie!Wiem natomiast ,że GCh nie o wszystkich ważnych wydarzeniach informuje! W Polsce mamy dalej do czynienia z cenzurą!Spróbujcie np gdzieś przeczytać ,że w czasie korzystania z usług seksualnych zmarł klient-Niemiec! Oczywiście gdyby tym klientem czy złodziejem był Polak czy Rosjanin,Bułgar.itp. to z pewnością o takich faktach wszystkie "niezależne" media by trąbiły na okrągło!
 
     
:)
Gość
Wysłany: 2013-05-16, 09:01   

Ale demagogiem jest przednim. Cały wydźwięk tego jest taki "patrzcie jaki jestem biedny, prześladowany, rodzinny ... dajcie wygrać następne wybory" ;-)
tyle tylko, że podobnie myślący i tak na niego głosują a innych tym nie przekona...
 
     
Niewdzieczny
Gość
Wysłany: 2013-05-16, 17:09   

Blecki napisal o swoim nieszczesciu jak to strasznie pokrzywdzony jest przez los, ale my chcemy kilka slow przypomniec z zycia Pana Bleckiego. W latach '90 otrzymuje mieszkanie wyremontowane przez gmine pod klucz na lotnisku, potem ten Ferdek pozwala wykupic mu mieszkanie warte 200 tysiecy ( slownie: dwiescie tysiecy zlotych ! ) za 5% wartosci. Znowu ten Ferdek, kiedy Pan Blecki nie ma pracy prosi Burmistrza Cedyni poreczajac zeby go zatrudnil w Domu Kultury w Cedyni. Zbyt dlugo sie nie napracowal, przyniosl wstyd Ferdkowi. Gdy Ferdek zostal burmistrzem to znow Pan pokrzywdzony poprosil Ferdka zeby przekonal Pana Mazura no i przekonal. Z tej wlasnie prosby i wstawiennictwa Ferdka wynikla wyzej wymieniona sprawa ;) odszkodowanie do podzialu z Ferdkiem za pomoc w znalezieniu kacika w CK ? Oj, glupi Ferdek znow znalazl pieniadze w budzecie i dofinansowal wydanie plyty Bleckiego - zespolu Olej ( do Bitelsow daleko ale co tam ). Po tym wszystkim Blecki OLAŁ Ferdka a zespolu nie ma :) Zastanawiam sie tylko, ze jak tak "przytulali" go w tym Setpolu to dlaczego znowu szuka miejsca w CK w Chojnie ? Czyzby jednak Pan Tarnowski ktory byl przy Panu Bleckim w chwilach slabosci nie byl tym dobrym, porzadnym pracodawca ?
Z pozdrowieniami, UK :)
 
     
gośc
Gość
Wysłany: 2013-05-16, 21:37   

Niewdzieczny napisał/a:
Blecki napisal o swoim nieszczesciu jak to strasznie pokrzywdzony jest przez los, ale my chcemy kilka slow przypomniec z zycia Pana Bleckiego. W latach '90 otrzymuje mieszkanie wyremontowane przez gmine pod klucz na lotnisku, potem ten Ferdek pozwala wykupic mu mieszkanie warte 200 tysiecy ( slownie: dwiescie tysiecy zlotych ! ) za 5% wartosci. Znowu ten Ferdek, kiedy Pan Blecki nie ma pracy prosi Burmistrza Cedyni poreczajac zeby go zatrudnil w Domu Kultury w Cedyni. Zbyt dlugo sie nie napracowal, przyniosl wstyd Ferdkowi. Gdy Ferdek zostal burmistrzem to znow Pan pokrzywdzony poprosil Ferdka zeby przekonal Pana Mazura no i przekonal. Z tej wlasnie prosby i wstawiennictwa Ferdka wynikla wyzej wymieniona sprawa ;) odszkodowanie do podzialu z Ferdkiem za pomoc w znalezieniu kacika w CK ? Oj, glupi Ferdek znow znalazl pieniadze w budzecie i dofinansowal wydanie plyty Bleckiego - zespolu Olej ( do Bitelsow daleko ale co tam ). Po tym wszystkim Blecki OLAŁ Ferdka a zespolu nie ma :) Zastanawiam sie tylko, ze jak tak "przytulali" go w tym Setpolu to dlaczego znowu szuka miejsca w CK w Chojnie ? Czyzby jednak Pan Tarnowski ktory byl przy Panu Bleckim w chwilach slabosci nie byl tym dobrym, porzadnym pracodawca ?

Pomijając całą resztę...: wykup mieszkania, z tego co wiem, rozpoczął się w dopiero w zeszłym roku, na raty, za 10% (stawka obowiązująca do grudnia 2012 roku dla mieszkań komunalnych w całej Polsce). Pozostałe podane informacje, pewnie są równie rzetelne ja ta... Pozdrawiam.
Z pozdrowieniami, UK :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Stworzył: PatrykSpec |


 Wszelkie Prawa Zastrzeżone, kopiowanie bez zgody autora zabronione! Home | Cookies | Regulamin | Pomoc