Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: admin
2012-07-11, 06:29
Gorzki smak wolności słowa [Kurier Szczeciński, 20.01.2012]
Autor Wiadomość
admin 
Administrator


Wiek: 29
Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2899
Skąd: Chojna
Wysłany: 2012-01-25, 15:41   Gorzki smak wolności słowa [Kurier Szczeciński, 20.01.2012]

Przedruk artykułu z Kuriera Szczecińskiego z dnia 20 stycznia 2012r

Gorzki smak wolności słowa
Paragrafy i krzyk prawdy

14 grudnia 2011r. - niemal dokładnie w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę Wojciecha Skrzypczyka z Chojny dotyczącą m.in. odpowiedzialności karnej za wydawanie czasopisma drukowanego bez rejestracji. TK orzekł, że odpowiedzialność karna za wydawanie prasy bez rejestracji jest niezgodna z konstytucją. To szczęśliwy finał bardzo bolesnej dla mieszkańca Chojny sprawy, który przed trzema laty w wyniku swoistego środowiskowego linczu, nękany przez aparat administracyjno-prawny, policję, prokuraturę, został w końcu skazany przez sąd, przez co w konsekwencji stracił mandat radnego. Nie stało się to "za komuny" lecz w - "wolnej Polsce".

Na samym wstępie tej dość ponurej historii musimy jednak zauważyć, że emerytowany wojskowy i radny Rady Miejskiej w Chojnie Wojciech Skrzypczyk nigdy najprawdopodobniej nie stanąłby przed sądem w roli oskarżonego, gdyby nie działania lokalnych władz, które nomen omen krytykował na łamach swojego okazjonalnego pisemka pt. "Bez cenzury".

Jak to się stało?
Sprawa ma swój początek w 2002 roku, kiedy to Wojciech Skrzypczyk został radnym w Chojnie i zastanawiał się nad sposobem komunikacji ze swoimi wyborcami. Chciał dobrze pełnić swoją funkcję w samorządzie gminy. Wówczas to stwierdził, że zgodnie z art. 23 ustawy samorządowej mówiącym, że radny "utrzymuje stałą więź z mieszkańcami" będzie publikować własną broszurę - "Bez Cenzury", która miała być też swoistą platformą komunikacji z wyborcami.
- To było pismo, które wydawałem na własny koszt. Na czterech stronach informowałem o bieżących sprawach. Wszystkie teksty sam pisałem, pod wszystkimi się podpisywałem. Nie było tam żadnych reklam, a pismo osobiście roznosiłem. Było oczywiście bezpłatne - opowiada Wojciech Skrzypczyk. - To prawda, że nie było zbyt życzliwe dla rządzących w gminie. Pisałem jednak wyłącznie na podstawie dokumentów i faktów. Nie traktowałem tego wydawnictwa jako gazety, ale raczej jako tzw. druk ulotny. Te ulotki "produkowałem" na zwykłej kserokopiarce w nakładzie 500 egzemplarzy. Moja działalność nie spodobała się ówczesnemu burmistrzowi Wojciechowi Konarskiemu i jego zastępcy Barbarze Raweckiej. To właśnie ta ostatnia złożyła zawiadomienie w prokuraturze - dodaje Skrzypczyk.
Niebawem wezwano go na komisariat. Kiedy potwierdził, że jest wydawcą "Bez cenzury" zgodnie z procedurą pobrano od niego odciski palców, wykonano mu zdjęcia. Trafił do policyjnej kartoteki. Czuł się jak rasowy przestępca.
Po zakończeniu dochodzenia prokuratorsko-policyjnego sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Gryfinie, oddział zamiejscowy w Chojnie.
- Czym naraził się pan miejscowej władzy, że z taką bezwzględnością pana zwalczała? Przecież - jeśli ktoś kogoś publicznie szkaluje, rozpowszechnia nieprawdę i fałszywie oskarża - można się bronić w sądzie. Czy miał pan jakieś sprawy o zniesławienie z powodu publikacji "Bez Cenzury"? - pytam próbując ustalić motywy reakcji na niewygodne publikacje pana Wojciecha.
- Właściwie nie, nie licząc dwóch, które wygrałem. Pierwsza była z powództwa Barbary Raweckiej. W sprawie chodziło o to, że opisałem jak B. Rawecka próbowała nie będąc członkiem PiS, pomijając koło powiatowe w Gryfinie, założyć koło PiS w Chojnie". Informacja była potwierdzona w "pierwszym źródle". Sprawa zakończyła się uniewinnieniem.
Także były radny RM w Chojnie Jerzy Karaczun pozwał wydawcę "Bez cenzury".
- Tę sprawę też wygrałem. Dla mnie wyroki w tych sprawach były oczywiste i nie mogły być inne. Dziwiłem się, że mnie pozywają. W poważniejszych kwestiach mnie nie skarżono, bo miałem dokumenty. Więc postanowiono mi zaszkodzić w inny sposób. Chcieli mi tak utrudnić życie publiczne, by może pod presją rodziny, żony wycofał się z tej działalności, a nawet funkcji radnego - dodaje.
Sądowa batalia
Pierwsza sprawa W. Skrzypczyka zakończyła się wyrokiem uniewinniającym. Sąd uzasadniał taki wyrok "niską szkodliwością społeczną czynu". Jednak od tego wyroku odwołał się prokurator z Gryfina. Po rozpatrzeniu odwołania w Sądzie Okręgowym w Szczecinie sprawa ponownie trafiła do Chojny. Tu Skrzypczyk został skazany na zapłacenie 100 dziennych stawek po 10 zł każda, pokrycie kosztów sądowych i zapłacenie zadatku 300 zł na Dom Dziecka w Trzcińsku. Skazany, ale jeszcze nieprawomocnym wyrokiem, odwołał się do Sądu Apelacyjnego.
Tutaj mała dygresja – jeszcze przed pierwszą rozprawą prokuratura zaproponowała mu ugodę, która zakładała warunkowe umorzenie postępowania karnego. Z tej formuły skorzystał też Sąd Apelacyjny, który zmienił wyrok na warunkowe umorzenie postępowania karnego na 2 lata, 300 złotych na rzecz Domu Dziecka i pokrycie kosztów sądowych.
Był rok 2008.
- Na podstawie wyroku sądowego Rada Miasta podjęła uchwałę o pozbawieniu mnie mandatu radnego. Odwołałem się od niej do Sądu Administracyjnego, który jednak uznał, że nie jest właściwy dla tej sprawy i że właściwym organem jest Sąd Apelacyjny - powiada nasz rozmówca.
W międzyczasie jednak sprawy przyspieszyły i wydawało się, że przeciwnicy Skrzypczyka mogą poczuć satysfakcję. Wicewojewoda - najprawdopodobniej źle poinformowany - za bardzo się jednak pośpieszył i nie zwracając uwagi na to, że mandat radnego Skrzypczyka jeszcze nie wygasł wydał rozporządzenie o wyborach uzupełniających i o publikacji ogłoszenia w tej sprawie. Było to jak się okazało niezgodne z prawem. Skarga radnego odniosła skutek i wojewoda anulował niezgodne z prawem rozporządzenie swojego zastępcy. To jednak nie koniec zamieszania z mandatem Skrzypczyka.
Niebawem do wojewody wpłynęło pismo niejakiego Janusza Kowalskiego, mieszkańca Chojny, który domagał się od wojewody jak najszybszego rozpisania wyborów uzupełniających. Dlaczego zwykły mieszkaniec miasta wywierał taką presję na wojewodę? Jak się okazało nie była to niespodziewana, spontaniczna eksplozja aktywności społecznej wśród mieszkańców. Janusz Kowalski - jak się wkrótce dowiedział W. Skrzypczyk - był postacią fikcyjną. Nadawca listu został jednak zdekonspirowany po... adresie. Pismo wysłane zostało z adresem - przewodniczącego Rady Miejskiej w Chojnie - Janusza Kowalczyka.
W każdym bądź razie wygaszenie mandatu radnego Skrzypczyka uprawomocniło się dopiero w 2009 r.

Skrzypczyk wydawca
Wojciech Skrzypczyk cały czas, jak się jednak okazało nazbyt skromnie - myślał o sobie, że wydaje zaledwie ulotki informacyjne. Sąd jednak ponad wszelką wątpliwość uznał, że jest on wydawcą gazety. A jeśli tak to sam o sobie mógł myśleć już całkiem serio, że jest również dziennikarzem. Zaczął więc wnikliwie studiować prawo prasowe.
-Prawo prasowe, zresztą znowelizowane niedługo po zakończeniu stanu wojennego, kiedy w więzieniach sporo było jeszcze osób prześladowanych za głoszenie prawdy i nielegalną działalność wydawniczą, nakłada obowiązek rejestracji tytułu. W międzyczasie więc próbowałem zarejestrować ten tytuł, ale sąd nie uwzględnił mojego wniosku, bo nie wykazałem, że prowadzę działalność gospodarczą i nie jestem wpisany do rejestru! - opowiada.
-Nie byłem też w stanie podać częstotliwości wydawania gazetki. To były sprzeczne wyroki. Dla jednego sądu byłem wydawcą, a dla drugiego nie spełniałem warunków do wydawania gazety.
W takiej niejasnej sytuacji Wojciech Skrzypczyk zainteresował swoją sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy: - Musiałem się bronić w ten sposób, skoro sąd uznał, że jednak wydaję prasę. Ale z drugiej strony sąd rejestrowy odmówił rejestracji mojego tytułu...
Sprawa radnego z Chojny poruszyła ludzi zajmujących się monitoringiem wolności słowa w naszym kraju, ciągle jeszcze obciążonym dziedzictwem komunizmu, także prawnym, ale przede wszystkim mentalnym. Po zapoznaniu się ze sprawą uznano, że są podstawy do złożenia w Trybunale Konstytucyjnym skargi. Jej treść zredagował profesor Zbigniew Hołda. Konsultowana była jednak z innymi organizacjami zajmującymi się między innymi wolnością prasy, w tym Helsińską Fundacją Praw Człowieka i Centrum Monitoringu Wolności Prasy.
Radny z Chojny przekonał się na własnej skórze, że organizacje pozarządowe, które stoją na straży prawa i demokracji są ciągle w takim kraju jak Polska potrzebne. - Swoją konstytucyjną skargę wysłałem do organów, które zajmowały się moją sprawą, w tym do sądów, ale nie zrobiło to na tych instytucjach żadnego wrażenia. Nie było reakcji, ani zmiany stosunku do mnie - żali się W. Skrzypczyk. - Odnosiłem wrażenie, że to dla nich nic nie znaczy. Mieli człowieka, paragrafy i trzeba było go skazać.

Wybory
Pierwszy mały sukces po stracie mandatu w trakcie kadencji W. Skrzypczyk odniósł już w trakcie wyborów uzupełniających. Wygrała je popierana przez niego Barbara Andrzejczyk. W kolejnych wyborach do Rady Miasta w roku 2010 mógł już startować. Ludzie docenili jego pracę jaką wykonał dla lokalnej społeczności, jego uczciwość i niezależność, a przede wszystkim małą podatność na uleganie wpływowi lokalnych układów, które gdzie jak gdzie, ale w małych gminach, a w tej szczególnie były ważne. Wszedł do rady bodaj z największą liczbą oddanych głosów.
- Ludzie nie podzielali najwyraźniej poglądów byłego burmistrza Chojny Wojciecha Konarskiego i jego zastępczyni Barbary Raweckiej na temat tego, że moja działalność jest szkodliwa. Kilka dni temu złożyłem wniosek o wznowienie postępowania w mojej sprawie. Spodziewam się, że właściwe organy przyznają się do błędu konstytucyjnego i że wydany zostanie wyrok uniewinniający. Będę dochodził o odszkodowanie - dodaje W. Skrzypczyk po ponad trzech latach sądowych batalii. Kosztowało go to nie tylko sporo pieniędzy, ale przede wszystkim zdrowia i czasu. Czasu na szczęście nie do końca zmarnowanego. To także lekcja demokracji i wolności. Dla nas wszystkich.

Bez Cenzury
Jeszcze raz przeglądam kilkadziesiąt archiwalnych wydań tej broszury, która dla jednych była gazetą, dla drugich ulotką, a dla innych jeszcze źródłem wiedzy o tym, czym żyje lokalny samorząd i społeczność. Większość tekstów w "Bez cenzury" to odpowiedzi radnego na pytania wyborców. Pytania są często bardzo istotne dla gminy, dotyczą gospodarki, finansów, szkolnictwa, pracy Rady Miejskiej. Skrzypczyk odpowiada otwarcie. Popiera jednak swoje opinie faktami, powołuje się na dokumenty. Często wytyka rządzącym mijanie się z prawdą czy wręcz działania sprzeczne z prawem. Tak jest na przykład w sprawie interpelacji o przedstawienie wykazu uchwał zakwestionowanych przez wojewodę. Krytykuje przewodniczącego Rady Miasta za to, że interpelacje kierowane do burmistrza pozostają bez odpowiedzi albo są wymijające. Walczy z układem. Krytykuje łamanie prawa przez rządzącą większość w sprawie radnego, który łączy własną działalność komercyjną z funkcją radnego. Przeciwstawia się tym, którzy w tej sprawie głosują wbrew decyzji upominającego ich wojewody. Takich spraw jest wiele. Nie dziwi, że to nie mogło się podobać wielu osobom związanym z lokalną władzą. W żadnej poważniejszej sprawie nikt nie odważył się jednak pozwać Skrzypczyka. W tym kontekście wydawca "Bez cenzury" postrzega walkę z jego pismem, broszurą, "listami do wyborców". Chciano mu zamknąć usta.

"Nie ma sprawy Skrzypczyka"
Dzwonię do Barbary Raweckiej, która złożyła doniesienie do prokuraturze, a która obecnie jest sekretarzem Starostwa Powiatowego w Gryfinie i jednym z najbliższych współpracowników starosty W. Konarskiego.
- Nie składałam żadnego doniesienia w sprawie "Bez Cenury" i nie interesuje mnie ta sprawa - oświadczyła Rawecka.
Pani sekretarz nie chciała także skomentować wyroku TK. W ogóle nie była zbyt rozmowna. Na koniec życzyła mi udanego dnia. Chociaż tyle.
Jeszcze mniej rozmowny był Wojciech Konarski, były burmistrz Chojny a obecnie starosta Gryfiński. Jego sekretarka poinformowała mnie, że pytania mam złożyć na piśmie. Złożyłem je. Z odpowiedzi niewiele wynika. Unikiem potraktował pytanie o treść zeznań w sprawie przeciwko Skrzypczykowi. "W jakim postępowaniu? Kilka razy miałem okazję stawać przed sądem w charakterze świadka, więc nie wiem, o jakie postępowanie chodzi". Na pytanie czy Wojciech Skrzypczyk szkalował go w swoim piśmie, odpowiedział też "sprytnie". "Pan Skrzypczyk został na mocy wyroku sądowego zobligowany do zamieszczenia przeprosin za podawanie nieprawdziwych informacji o mojej osobie." Tyle tylko, że jak podkreśla W. Skrzypczyk - sprawa dotyczyła kampanii wyborczej a nie jego pisma. Znowu manipulacja. Na pytanie czy ma sobie coś do zarzucenia w kontekście sprawy Wojciecha Skrzypczyka odpowiedział: - Nie wiem, czego dotyczą te pytania. W mojej ocenie szuka Pan „drugiego dna”. Nie ma czegoś takiego jak „sprawa Skrzypczyka”.

Bardziej rozmowny był Janusz Kowalczyk, były przewodniczący RM w Chojnie.
Kowalczyk przyznał, że konsekwencje, które poniósł W. Skrzypczyk były rzeczywiście dla niego zbyt surowe. Przyznał, że wysłał pismo w sprawie przyspieszenia wyborów uzupełniających po tym jak Skrzypczyka chciano pozbawić mandatu i że żałuje, że podpisał się nie swoim nazwiskiem. Dodał jednak, że autor "Bez Cenzury" nadużywał prawa do wolności wypowiedzi i że krytykował inne osoby. Kiedy jednak zapytałem, dlaczego nie pozwał autora ewentualnych pomówień, stwierdził, że "takie sprawy ciągną się w sądach latami i że to zniechęcało".
Tak, z pewnością; takie sprawy ciągną się w sądach latami. Doświadcza tego właśnie
W. Skrzypczyk.

Na końcu ostatniej czwartej strony "Bez Cenzury" zamiast redakcyjnej stopki jest zdanie jak credo wydawcy -"Kto nie wykrzyczy prawdy wtedy, gdy ją zna, staje się sojusznikiem kłamców i fałszerzy" - Charls Peguy.


TK uznał, że odpowiedzialność karna za wydawanie czasopisma drukowanego bez rejestracji jest niezgodna z konstytucją. TK zwrócił się do ustawodawcy o zmianę Prawa prasowego uchwalonego jeszcze w styczniu 1984 r.

Tekst i foto R.K. CIEPLIŃSKI
www.24kurier.pl
_________________
Chojna24.pl- i wiesz więcej...
Widziałeś, nagrałeś, zrobiłeś zdjęcie? - Organizujesz imprezę, wydarzenie? - Pisz: redakcja@chojna24.pl
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Stworzył: PatrykSpec |


 Wszelkie Prawa Zastrzeżone, kopiowanie bez zgody autora zabronione! Home | Cookies | Regulamin | Pomoc