Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: admin
2012-04-03, 06:50
Sławomir Błęcki: O zamieszaniu wokół szpitala
Autor Wiadomość
admin 
Administrator


Wiek: 29
Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2899
Skąd: Chojna
Wysłany: 2010-03-01, 09:36   Sławomir Błęcki: O zamieszaniu wokół szpitala

Przez Chojnę przetacza się ostatnio coś, co twórcy chcieliby wmówić opinii publicznej jako „debatę”, a co w istocie jest tworzeniem i podtrzymywaniem mitu oraz szkołą starego, dobrego podszczuwania. Biorą w tym udział burmistrz, jego najbliższe polityczne zaplecze, „spontaniczni” zatroskani zwolennicy, „niezależni” dziennikarze z rzetelnych inaczej lokalnych gazet. Jak w każdej manipulacji najwięcej miejsca zajmują emocje, nie argumenty natury rozumowej. Tych ostatnich nie ma, bo manipulacja nie chce prawdy, tylko wywołania w publiczności emocji. Mamy więc i odwołania do kombatantów, i przypomnienia o rocznicy forsowania Odry (skądinąd godnej najwyższego szacunku, z uwagi na złożoną tu daninę polskiej krwi), i przypomnienie składek pieniężnych, i pracy społeczeństwa włożonej w budowę niszczejącego dziś budynku szpitala. Mamy również „wrogów”, czyli tych „złych” – to jest „niektórych” radnych. „Niektórych” czyli opozycyjnych. Jako że temat jest tak ważny społecznie, chciałbym dyskusji merytorycznej, opartej na faktach, nie na emocjach. Zatem...

Uporządkujmy fakty
Pan burmistrz A.Fedorowicz w swoim komunikacie z ostatnich dni pisze, cyt.: "Widząc potrzeby wielu pacjentów naszego regionu przez dwa lata prowadziłem rozmowy z poznańską spółką medyczną". Rzeczywiście, informował on radę miejską o takich rozmowach. Na jednej z zeszłorocznych sesji rady gościł w Chojnie szef tej firmy.
Mówił on wówczas, że Spółka Medyczna HCP z Poznania jest zainteresowana przejęciem na własność budynku wraz z otaczającym go terenem. Twierdził, że spółka chce prowadzić tu usługi medyczne, otwarte również na potrzeby naszych zachodnich sąsiadów, a mianowicie miałby tu powstać ośrodek opieki nad osobami starszymi. Firma jest poważna, prowadzi szeroką działalność medyczną w Poznaniu i jednej z gmin ościennych, a powstała na bazie przeobrażeń zakładu medycznego funkcjonującego w zakładach im. Cegielskiego. Wypowiedź ilustrowana była slajdami i zdjęciami. Prelegent twierdził, że w ocenie firmy, aby chojeński obiekt nadawał się do planowanej tu działalności, należy w niego zainwestować 20 - 25 mln złotych. Jako że skala inwestycji jest jak na chojeńskie warunki astronomiczna (wówczas 2/3 rocznego budżetu gminy), firma chce przejąć rzeczone nieruchomości za symboliczną złotówkę, w ostateczności za relatywnie niewielką kwotę. Padały wówczas na sesji propozycje od 500 tys. do 1 miliona złotych.
Ustalono, że do Poznania uda się delegacja radnych, by na miejscu ocenić wiarygodność firmy, co też się stało. Natomiast bezpośrednie negocjacje prowadzić miał w imieniu gminy burmistrz, który zapewniał, że umowa sprzedaży ze spółką będzie sformułowana w taki sposób, by całkowicie wykluczyć inne niż medyczne wykorzystanie gminnej nieruchomości. Nie był zainteresowany propozycjami radnych, którzy deklarowali chęć udziału w procedowaniu tej umowy.

"Houston, mamy problem"
Tym razem jednak nie na statku księżycowym Apollo 13 a tu, na Ziemi. Rzecz w tym, że gmina nie może pozbywać się swojej własności w sposób dowolny, np. oddać za złotówkę. Nawet jeżeli cel jest ze wszech miar społecznie uzasadniony, obowiązują ją prawo i jego procedury. Na opisywane tu nieruchomości, których rynkowa wartość to kwota rzędu 1,5 - 2,5 miliona zł., gmina musiała ogłosić przetarg. Dopiero wtedy, gdy do kolejnych przetargów nie zgłosiłby się żaden chętny, gmina mogłaby przystąpić do negocjacji, które muszą być TRANSPARENTNE. Ale to na końcu. Bo najpierw jeśli przetarg, to i taka możliwość, że stanie do niego nie tylko spółka z Poznania, ale i jakieś inne podmioty. Jeśli zaś inne podmioty, to nie ma żadnej gwarancji, że przetarg wygra spółka medyczna, bo istnieje możliwość, że te inne podmioty złożą gminie korzystniejsze finansowo propozycje. Procedury przetargowe są nieubłagane, po otwarciu kopert z ofertami i zapadnięciu klamki trudno je "odkręcić" bez narażania się na podejrzenia o niejasność. Grozi to przewlekłymi procesami sądowymi i masą problemów, o nie osiągnięciu zamierzonego celu - odbudowie szpitala - nie wspominając.
Ponadto jak przeprowadzić przetarg na nieruchomość wartą kilka milionów, tak, by zbyć ją za 500 lub mniej tys. i jeszcze tak, żeby nikt poza tą konkretną firmą medyczną nie był zainteresowany nabyciem tak atrakcyjnej nieruchomości w centrum miasta? Węzeł gordyjski.
Najpierw burmistrz ogłosił I przetarg ustalając cenę wyjściową na 1 milion zł. Do tego przetargu nie stanął nikt, zresztą zgodnie z oczekiwaniami, ponieważ poznańska spółka oficjalnie deklarowała, że nabycie szpitala za milion jest dla niej progiem zbyt wysokim. Burmistrz ogłosił więc drugi przetarg, w którym cenę wyjściową ustalił na 500 tys. zł.
No i stało się to, co musiało się stać. W niemal ostatniej chwili do przetargu zaplanowanego na 12 stycznia, zgłosił się drugi podmiot i to nie związany z branżą medyczną. W tej sytuacji burmistrz, jak pisze "w trosce o zabezpieczenie interesów gminy", unieważnił przetarg.
W dalszej części swego komunikatu burmistrz pisze, że „po konsultacjach z prawnikami” postanowił "zmienić warunki sprzedaży z prawa własności w tzw. użytkowanie wieczyste", co według niego ma "uniemożliwić przyszłym nabywcom próby komercyjnego wykorzystania nieruchomości". Czy aby na pewno?

Si vis pacem, para bellum
Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny. Jeśli chcesz prowadzić interesy gminne w sposób pewny i nie dać się zaskoczyć przez nieprzewidziane okoliczności, musisz być przygotowany na najgorszą ewentualność. W zarządzaniu mieniem publicznym nie ma miejsca na przypadek i poleganie na grzecznościowych deklaracjach inwestorów, trzeba się ubezpieczać. W obecnym stanie faktycznym gmina nie ma praktycznie żadnych realnych instrumentów, które mogłyby przymusić ewentualnego nabywcę szpitala i przyległego terenu do prowadzenia na tej nieruchomości działalności medycznej. Nie będzie miała zarówno teraz, usiłując zbyć nieruchomość na użytkowanie wieczyste i nie miała wcześniej, gdy usiłowała sprzedać na zwykłą własność.
Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, jedyną gwarancją, że byłaby tutaj prowadzona działalność medyczna jest PLAN ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO, ŚCIŚLE WSKAZUJĄCY USŁUGI MEDYCZNE, JAKO TE, KTÓRE MAJĄ BYĆ PROWADZONE NA TYM TERENIE. A takiego PLANU DLA TEJ NIERUCHOMOŚCI NIE MA. Obecnie nie ma żadnego planu dla szpitala i terenu wokół niego, choć radni już wiele miesięcy temu mówili o konieczności jego stworzenia. Gdybyśmy mieli taki plan, to już do pierwszego przetargu mogłyby stanąć wyłącznie te podmioty, które chciałyby, a po nabyciu nieruchomości musiały na niej prowadzić taką działalność i żadnej innej. Przy czym, co warto podkreślić, wcale nie musiałyby być to podmioty specjalizujące się w działalności medycznej, chodzi tylko o to, że po nabyciu, musiałyby prowadzić działalność ściśle określoną planem zagospodarowania, w tym przypadku działalność medyczną. Być może byłaby to właśnie Spółka Medyczna HCP z Poznania i po problemie. GDY TAKIEGO PLANU NIE MA, DO PRZETARGU MOŻE STANĄĆ KAŻDY, KTO DYSPONUJE STOSOWNYMI PIENIĘDZMI I MOŻE PLANOWAĆ NA NIERUCHOMOŚCI DOWOLNĄ DZIAŁALNOŚĆ.
Bez planu zagospodarowania, czy to ogólnie sformułowane warunki dołączone do ogłoszenia o przetargu, czy jakieś zabezpieczające sformułowania w umowie sprzedaży, nie stanowią żadnej przeszkody. Po wygranym przetargu, nabywca, mając w kieszeni akt własności, może zrobić z nieruchomością co mu się żywnie podoba: np. rozebrać budynek, adaptować go na mieszkania albo lokale usługowe, a grunt podzielić na mniejsze działki i nieruchomość zakupioną za nieco ponad 500 tys. sprzedać za 5 milionów. Powołując się na obiektywne i dowolne przeszkody (np. kryzys, zmienioną sytuację, trudności itp.), po nabyciu nieruchomości na własność, mogłaby tak zrobić również i Spółka HCP. Kto wówczas egzekwowałby od niej ową obiecaną medyczną działalność i na jakiej drodze: gmina przez kilka lat w sądzie? Byłaby to batalia przegrana na starcie, bo nabywca i właściciel jest na prawie – ze swoją własnością może zrobić to, co uważa za słuszne.
Podkreślam: nie twierdzę, że sytuacja na pewno przybrałaby taki obrót, ale takie zagrożenie istniało i istnieje. A istnieje, ponieważ zamiast przez dwa lata, i to aż do ostatnich dni przed przetargiem, prowadzić ze spółką z Poznania enigmatyczne negocjacje, BURMISTRZ POWINIEN ZAINICJOWAĆ PROCES PRZYGOTOWANIA PLANU ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO DLA TEJ NIERUCHOMOŚCI. Kosztowałoby to gminę najwyżej kilka miesięcy i kilkadziesiąt tysięcy, ale byłby gwarant i pewność.

Moralność a interes społeczny
Poza Spółką Medyczną HCP do przetargu stanął podmiot kojarzony z jednym z radnych, i brzydko mówiąc „sprawa się rypła”, a z okolic chojeńskiego magistratu podniosło się larum moralnego oburzenia. Tylko że, jak rzekło się powyżej, mógł stanąć każdy, bo prawo na to zezwala, a wiedzę o przetargu miał chyba każdy mieszkaniec gminy. Wypada w tym miejscu zadać też kilka pytań. Na przykład czy prawdą jest, że ów podmiot wpłacił stosowne wadium (10%)? Czy prawdą jest, że ów podmiot nikogo ani niczego w przetargu nie przebijał (jak napisał nieoceniony red. Ryss z Gazety Chojeńskiej), bo Spółka HCP w ogóle nie wpłaciła wadium, a zatem w ogóle nie przystąpiła do przetargu? O czym „rozmawiano przez dwa lata” ze spółką, która nawet nie staje do przetargu? Czy to poważne traktowanie gminy i jej mienia?
Burmistrz pisze, że unieważnił przetarg. Dobrze, a z jakiej przyczyny? A jeśli ów drugi podmiot dojdzie do wniosku, że dopełnił wszystkich formalności zgodnie ze sztuką, zaś unieważnienia dokonano w sposób nieprawidłowy, czyli niezgodny z prawem i wejdzie na drogę sądową? A jeśli wygra z gminą, to kto za to zapłaci i będzie za to odpowiedzialny? Houston, mamy problem i to poważny: w magistracie. Stad i „spontaniczny” huczek na całą gminę i ów „zły”, na którego, jeśli nie w sądzie to przynajmniej propagandowo i do końca kadencji, można zwalić swoją nieudolność.
Co mają do tego całego zamieszania moralne motywy i etyczne oceny? - niewiele. Jeśli jednak rozważać całą sytuację w kategoriach dobro – zło, to dobrze, że stało się tak, jak się stało. Lepsza jest prawda, choćby i brutalna, o zysku, grze interesów i o tym, że nie będzie w Chojnie szpitala, niż bajki i mity o 160 łóżkach, rentgenach, usg, przychodniach specjalistycznych etc.

Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go
Ktoś kto miałby w Chojnie najpierw zainwestować, jak pisze burmistrz, „20 -30 milionów”, potem je odzyskać i jeszcze wygenerować zyski, z pewnością dokonał analizy rynku. Popatrzmy więc i my: szpital w Kostrzyniu, szpital w Gryfinie, szpital w Dębnie, w Pyrzycach, kilka w Szczecinie i za miedzą – w Schwedt. Gmina Chojna z niespełna 15 tysiącami ludzi i niewielkie, kilkutysięczne gminy Mieszkowice, Cedynia, Moryń, Trzcińsko, Banie. Być może jest możliwe, że można tu zarobić tak duże pieniądze wyłącznie na usługach medycznych – i to nie komercyjnych, bo komercyjnych burmistrz sobie nie życzy (tak napisał w swoim komunikacie).
Idźmy dalej. Burmistrz twierdzi, że teraz z kolei zbycie szpitala na użytkowanie wieczyste będzie gwarancją prowadzenia wyłącznie usług medycznych. Powiedzmy to wprost: jest to wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
W użytkowaniu wieczystym (na 99 lat) tylko grunt podlega prawu użytkowania wieczystego, budynki już nie, więc budynek szpitala staje się własnością nabywcy. Tu ciekawostka: użytkownik wieczysty może sprzedać swe prawa, a prawo pierwokupu ma wtedy…właściciel czyli gmina! Powstaje pytanie za jaką cenę chciałby zbyć, taniej niż kupił, czy może drożej?
W przetargu ograniczonym, który ogłasza się w przypadku zbycia pod użytkowanie wieczyste, i który teoretycznie zawęża krąg podmiotów zainteresowanych, muszą zostać określone ścisłe warunki, wśród nich: czy nabywca będzie miał prawo zbycia?; po jakim czasie?; czy prawo zbycia będzie miał wtórny nabywca? Ale przedtem cała procedura rusza od nowa, począwszy od wyceny nieruchomości, po podanie ogłoszenia o przetargu do publicznej wiadomości. Wreszcie przetarg, do którego ponownie może stanąć podmiot całkowicie nie zainteresowany prowadzeniem tu działalności medycznej, bo jedynym skutecznym instrumentem wymuszenia takiej działalności, a wcześniej selekcji podmiotów stających do przetargu JEST PLAN ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO ŚCIŚLE OKREŚLAJĄCY PRZEZNACZENIE NIERUCHOMOŚCI POD DZIAŁALNOŚĆ MEDYCZNĄ. Gdy planu nie ma, to również użytkowanie wieczyste nie jest gwarantem takiej działalności. Jeśli taki inny podmiot, nie zainteresowany usługami medycznymi, złoży lepszą ofertę, wygra przetarg, a potem nie będzie prowadził usług medycznych, lub będzie prowadził je w jakimś okrojonym, ograniczonym zakresie, to kto wówczas będzie to sprawdzał? Kto i w jaki sposób będzie egzekwował od niego prowadzenie takiej działalności: gmina w sądzie?
Dlaczego zatem, jeśli burmistrz naprawdę chce szpitala w Chojnie, nie podejmuje najprostszego i jedynie racjonalnego w tej sytuacji działania, tj. nie występuje do rady o zatwierdzenie sporządzenia planu zagospodarowania dla tej nieruchomości?
Dlaczego? Może dlatego, że dzięki temu króliczek ciągle ucieka i najprawdopodobniej nigdy nie zostanie złapany, a na ogniu przygotowanym pod potrawkę z króliczka można upiec kilka innych pieczeni. Można na przykład w roku wyborczym zwoływać elektorat wokół idei szpitala, idei z którą wielu mieszkańców jest emocjonalnie związana. Wprowadza się ludzi w błąd, ale przecież dla podstawowego celu – wygranych wyborów - to nieistotne.
Można też znaleźć i wskazać tych „złych”, którzy jątrzą, przeszkadzają i psują. To oczywiście opozycja, wystarczy ją wyeliminować, a wszystko będzie pięknie. To dlatego, tak jak za starych dobrych czasów, tak „spontanicznie” uaktywnił się front słusznie i zgodnie piętnujący opozycyjnych radnych na poszczególnych odcinkach frontu ideologicznego.
Wreszcie, jeśli króliczek zacznie niebezpiecznie zbliżać się do granicy obecnej kadencji, będzie można mówić, że na pewno zostanie złapany. W następnej.

Sławomir Błęcki
Radny RM w Chojnie
_________________
Chojna24.pl- i wiesz więcej...
Widziałeś, nagrałeś, zrobiłeś zdjęcie? - Organizujesz imprezę, wydarzenie? - Pisz: redakcja@chojna24.pl
 
 
     
clubman
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-01, 10:17   

He he...
Widzę, że Radni zaczęli komunikować się z ludem za pomocą encyklik. Nie marnują czasu na jałowe dyskusje - ogłaszają co mają do powiedzenia i już.

I żeby nie było że off topic -zapoznałem się ze Słowem Radnego już wcześniej w GSz. Może by tak nam radny zaserwował jakieś świeższe danie, bo od tego czasu odbyła się sesja, na której była jakaś dyskusja na ten temat. I to nawet ostra.
 
     
CBR
Gość
Wysłany: 2010-03-03, 00:11   

Wielkie mi hallo szpital a wlasciwie budynek stal i stac bedzie i na co to wszystko
 
     
clubman
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-03, 02:02   

Cytat:
Wielkie mi hallo szpital a wlasciwie budynek stal i stac bedzie i na co to wszystko

No tak... Gdy ma się 16 lat to na nic....
 
     
misiu
Gość
Wysłany: 2010-03-16, 18:48   

dziwny jest ten radny...
 
     
Borys
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-02, 12:08   

Ten radny jest nie tylko dziwny, ale jak go czytam, to najzwyczajniej jest też nudny. A zatem prośba do radnego Błęckiego, to o czym napisałeś spróbuj napisać raz jeszcze, ale o dwie trzecie krócej, to wtedy może przeczytam. Te forum, nie jest Gazetą Skrzynkową i do podpałki lub leśnej wygódki się nie nadaje.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Stworzył: PatrykSpec |


 Wszelkie Prawa Zastrzeżone, kopiowanie bez zgody autora zabronione! Home | Cookies | Regulamin | Pomoc