To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Chojna24.pl
Pierwszy portal internetowy w powiecie gryfińskim

Wywiady - DEBATA 2010: Sławomir Błęcki rozpoczyna kampanię...

admin - 2010-11-06, 13:09
Temat postu: DEBATA 2010: Sławomir Błęcki rozpoczyna kampanię...
Wszystkim kandydata na burmistrza Chojny zdaliśmy te same pytania. Odpowiedziało nam trzech z nich: Barbara Rawecka (Inicjatywa Samorządowa), Adam Fedorowicz (Wspólnota Samorządowa - Forum 2010) i Grzegorz Sakowski (Gmina dla Wszystkich), odpowiedzi kandydatów można przeczytać tu..
Wszystkie odpowiedzi w debacie internetowej opublikowaliśmy w tym samym czasie, niedawno otrzymaliśmy je od czwartego kandydata na burmistrza Chojny - Sławomira Błęckiego. Ze względu na to, iż kandydat KWW "Mądrze ku dobru wspólnemu", przesłał nam odpowiedzi po terminie, publikujemy je w osobnym dziale.


1. Co zamierza pan zrobić dla Chojny, jeżeli wygra pan wybory?
Witam internautów. Na początek wyjaśnienie dlaczego włączam się w dyskusję teraz? Ponieważ moim założeniem było rozpoczęcie kampanii wyborczej po przypadającym na początek listopada okresie świątecznym. Informowałem o tym administratora forum Chojna 24 Pawła Sławińskiego. I z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie czytałem wypowiedzi innych kandydatów, ani komentarzy do nich.
Pytanie jest niezwykle pojemne i właściwie wystarczyłoby tylko ono – w odpowiedzi należałoby umieścić cały program wyborczy. Mój szczegółowy program, jak również programy kandydatów na radnych startujących z komitetu MĄDRZE KU DOBRU WSPÓLNEMU, można znaleźć na stronie www.slawomirblecki.pl. Powyższa całość jest dosyć obszerna, a i tak nie wyczerpuje wszystkich zagadnień. Dlatego tutaj zwrócę uwagę tylko na wybrane problemy, które w mojej ocenie są podstawowe i najważniejsze.
Wielu ludzi w Chojnie mówi, że gmina znajduje się w zastoju. I może nie do końca chodzi o sytuację ekonomiczną, która jest podobna w całym naszym zachodniopomorskim regionie. Ludzie jakoś tu sobie radzą, zarabiają, żyją, coś tam się buduje, jakoś to działa, ani szczególnie lepiej ani gorzej niż w sąsiedztwie. Jednak poczucie braku impulsu i jakiejś dynamiki rozwojowej jest w Chojnie mocno wyczuwalne.
Moja diagnoza tego stanu rzeczy i przyczyn dotyczy sytuacji społecznej Chojny – to tutaj tkwi przyczyna regresu. W naszej gminnie zamiast myślenia w kategoriach interesu całej społeczności, dominuje myślenie w kategoriach interesów grup i stronnictw, co skutkuje polityką – jak to ktoś ładnie powiedział – „dorzynania watah”. Sprawia to wrażenie, jakby aktualnie rządzącym wydawało się, że wiele segmentów gminy jest ich niepodzielną własnością. „Wygraliśmy wybory, mamy społeczny mandat, więc to do nas należą wyłączne decyzje. Ci którzy są w mniejszości, muszą się podporządkować” – tak można by w skrócie ująć ten sposób myślenia. I od razu w tym miejscu trzeba przypomnieć, że wybory na burmistrza rozstrzygają się w Chojnie minimalną różnicą czterdziestu – sześćdziesięciu głosów! Pół na pół. Trzeba też przypomnieć, że podatki na gminę płacą WSZYSCY, wygrani, przegrani i ci, którzy w ogóle nie uczestniczą w wyborach. W istocie, ze względu na frekwencję, wygrani stanowią MNIEJSZOŚĆ społeczeństwa!
Myślenie w kategoriach stronnictw czy koterii - jak kto woli - nieuchronnie prowadzi do napięć i walki. Przy czym w Chojnie nie jest to współzawodnictwo, ścieranie się poglądów, czyli coś najzupełniej normalnego i pożądanego w społeczeństwie obywatelskim. Tam wygląda to tak: jest do rozwiązania wspólny problem? Zatem sprzeczajmy się jak go rozwiązać, a gdy dojdziemy do porozumienia, rozwiązujmy go – tak to wygląda np. w Niemczech. Tutaj przeciwnika trzeba osaczyć, wbić w ziemię, niemal fizycznie wyeliminować. Doświadczyłem tego na własnej skórze, więc wiem o czym mówię.
Opozycji nie traktuje się u nas jako ważnego podmiotu życia społecznego. Nie ma świadomości, że mój przeciwnik jest osobą, dzięki której ja sam mogę dokonać jeszcze jaśniejszej samoidentyfikacji. Jest jakby lustrem, w którym mogę się przejrzeć, aby tym skuteczniej się doskonalić i rozwijać. Krótko mówiąc: gdy ktoś, kierując się dobrą wolą, wskazuje mi moje wady, to jest to dla mnie po ludzku rzeczywiście ciężkie do przełknięcia, ale w efekcie jest mi pomocne.
U nas rządy składają się wyłącznie z nieomylnych i wszechwiedzących, a opozycja tylko „jątrzy i mąci wodę”. Dlatego jest ona czymś niedozwolonym, złym, nieomal zakazanym, to są nieczyści, których należy wykluczyć poza nawias – trochę jakby tacy współcześni Żydzi.
Krytykowanie rządzących, punktowanie ich elementarnych błędów jest przedstawiane przez nich jako utrudnianie rozwoju gminy. W tej logice trzeba zatem wyeliminować opozycję – czytaj trzeba przejąć niepodzielną władzę. A jeśli pomimo skoncentrowania władzy w jednym ręku, nie wszystko pójdzie jak trzeba? Kto będzie kolejnym winnym? No i przede wszystkim kto będzie kontrolował władzę i mówił jej „dość”, gdy w swej nieomylności troszkę za bardzo się rozochoci i rozdokazuje?
Konsekwencją opisanych wyżej zjawisk jest to, że znaczna część społeczeństwa jest spychana na margines. I to część aktywna, świadoma, która mogłaby wnieść poważny wkład w rozwój gminy. Nie wykorzystując wszystkich tkwiących w niej społecznych sił, gmina nie może wydostać się z zastoju.
Jest to działanie krótkowzroczne również dla samych rządzących. Człowiek jest z natury istotą społeczną. Jego osobiste, indywidualne dobro może zrealizować się tylko w społeczności, w DOBRU WSPÓLNYM. Gdy życie społeczne cierpi niedorozwój, degradacji ulega również dobro każdego pojedynczego człowieka. Gdy nie rozwija się wspólnota, nie ma właściwych warunków do indywidualnego rozwoju człowieka.
CZAS NA SZEROKIE SPOŁECZNE POROZUMIENIE OPARTE O JASNE, CZYTELNE ZASADY i na rzecz takiego porozumienia chcę pracować. To jest w mojej ocenie rzecz dla Chojny podstawowa.

2. Jak uzdrowi pan takie działy jak np. kultura i sport w przypadku ewentualnej wygranej w wyborach?
Bardzo ciekawie postawione pytanie: jeśli bowiem mamy coś „uzdrawiać”, to znaczy, że to coś jest w stanie choroby. Podzielam to spostrzeżenie, ale tylko w części do niedawna odnoszącej się do finansowej działalności Centrum Kultury.
Myślę, że sport ma się w miarę dobrze, zwłaszcza ten sport „oddolny”, powstający i organizujący się jako następstwo społecznej inicjatywy, nie zaś narzucany odgórnie przez administrację. Nazwijmy go umownie sportem społecznym. Jest tych form bardzo wiele, nie sposób ich wymienić, bo nierzadko tworzą się z dnia na dzień w sposób nieformalny, jak na przykład modna ostatnio wśród młodzieży strzelanka air soft gun (ASG). Sport tworzony z potrzeby uprawiających go ludzi i przez nich organizowany, ma się całkiem dobrze, wymaga tylko wsparcia finansowego. Tu otwiera się pole do szerokiej współpracy z największym klubem sportowym Chojny – Odrą.
Odra powinna bardzo intensywnie współpracować z innymi klubami i stowarzyszeniami sportowymi, szkołami, szerzej otworzyć się na inne dyscypliny sportu, w tym te całkiem nieformalne. Gdy tę współpracę wesprze jeszcze gmina, to ta konfiguracja da szerokie możliwości pozyskiwania funduszy zewnętrznych, unijnych i krajowych. Wiemy, że zaplecze socjalne Odry jest w opłakanym stanie, trzeba na to pieniędzy, których gmina nie jest w stanie wygenerować samodzielnie – tak zresztą jest w każdym obszarze potrzeb inwestycyjnych. Aby inwestować Chojna musi przeorientować się na pozyskiwanie środków zewnętrznych.
I właśnie współpraca instytucji publicznych z partnerami społecznymi jest szansą na dokapitalizowanie, również w sporcie. Należy przygotować taki kilkuletni program, wspólny dla Odry, stowarzyszeń sportowych i gminy, by w ten sposób zabiegać o fundusze unijne.
Odra powinna przeorientować się ze sportu wyczynowego na amatorski. To dobrze, jeśli piłkarze zdobywają wyniki, ale to nie powinien być cel sam w sobie. Nie do końca dobrze służy klubowi presja na „wyniki”. Celem głównym klubu powinno być krzewienie kultury fizycznej, aby obejmowała ona jak najszerszy krąg społeczeństwa. Wydaje mi się, że ważniejsze społecznie jest to, iż dzieci, młodzież i starsi np. przebiegną się wspólnie w biegu ulicznym, niż to – nikogo nie obrażając i nie ujmując – które miejsce w tabeli IV czy V ligi zajmie jakiś klub. Narażam się być może kibicom, ale tak to widzę. Trzeba mądrze inwestować w sport amatorski, szukać talentów wśród dzieci i młodzieży. Mądra inwestycja w sport amatorski, oddolny, po czasie i tak przyniesie wyniki w skali wyczynowej.
WYDATKI POWINNY BYĆ BEZWZGLĘDNIE I CAŁKOWICIE JAWNE, rzetelne i zracjonalizowane. To już nie jest postulat, to jest żądanie ludzi związanych ze sportem - tych znających się na tym i zwykłych obywateli.
Podobnie rzecz ma się w tzw. „kulturze”. Kultura to nie tylko i nie przede wszystkim instytucja nazywana domem kultury, lecz wszystko to, co tworzą ludzie w sferze duchowej i materialnej, również w tym wąskim znaczeniu działalności artystycznej. I z tego punktu widzenia, jak w chojeńskim sporcie, w kulturze oddolnej, społecznej, też nie jest źle. Ale podobnie jak w sporcie brakuje impulsu i wizji, brakuje dynamiki. Brakuje po prostu wsparcia inicjatyw społecznych przez instytucje publiczne, czyli nie jest realizowana w Chojnie w sposób właściwy zasada pomocniczości (piszę o tym szerzej w moim programie wyborczym www.slawomirblecki.pl).
Dom kultury powinien być miejscem otwartym dla WSZYSTKICH nurtów światopoglądowych, form estetycznych i dziedzin sztuki. Powinien być miejscem swobodnej wypowiedzi i wolności, miejscem przyjaznym, a nie odstraszającym. Aby tak się stało trzeba dom kultury „odinstytucjonalizować”, to znaczy przeorientować go na współpracę ze stowarzyszeniami. Są one z natury bliżej ludzi niż instytucja, zaś partnerstwo instytucji ze stowarzyszeniami edukacyjno – kulturalnymi jest sposobem na pozyskiwanie środków unijnych i krajowych.
To co działo się w CK w ostatnich latach w dziedzinie gospodarki finansowej to absolutny skandal. Piszę to z całą odpowiedzialnością i jest to określenie delikatne. Żadna prywatna firma, również prowadząca działalność w tzw. show biznesie, nie pozwoliłaby sobie na taką gospodarkę finansową, jaka miała miejsce w Centrum Kultury.
Piszę o tym dlatego, że jako społeczność stanęliśmy przed ścianą i zasadniczym pytaniem. Czy mając całkowitą świadomość takiego stanu rzeczy godzimy się na to? W imię świętego spokoju, w imię zasady, że nowi i tak nic nie zmienią i będą robić to samo. Jednym słowem musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy sobie zadawać nieustanny trud i żmudnie, krok po kroku zabiegać o dobro publiczne, dbać o nie, kontrolować, informować i td? – co wymaga dużego wysiłku i jest ryzykowne, co wiem z doświadczenia.
Czy też zostawiamy wszystko tak jak jest „starszym i mądrzejszym”, mamy spokój, ale wówczas chyba nie mamy prawa narzekać? Jestem zwolennikiem tego pierwszego rozwiązania, ale decyzja należy do wyborców.
Dni Chojny powinny być świętem miasta, czasem rocznego podsumowania tego, co wydarzyło się w gminie i okolicy we wszystkich dziedzinach twórczości artystycznej. Powinni mieć na nie znacznie większy wpływ sami mieszkańcy, stowarzyszenia i osoby indywidualne, również na etapie przygotowań i realizacji. Głównymi aktorami tego spektaklu powinni być lokalni artyści, również z sąsiednich gmin, zaś gwiazdy krajowe i zagraniczne – ewentualnie jako wisienka na torcie. Będzie taniej, a przez to może nie tak „światowo” jak w ciągu ostatnich lat. Ale może być ciekawie, gdy wprowadzi się np. dni tematyczne: jednego dnia muzyka młodych, drugiego – starszych, trzeciego formy teatralne itd. Impreza nie musi się też odbywać tylko w jednym miejscu, lecz w kilku punktach miasta.
Generalnie POTRZEBA WIĘCEJ WOLNOŚCI, RÓŻNORODNOŚCI, AKCEPTACJI dla różnych form ekspresji artystycznej i światopoglądów. Warto zwrócić uwagę, że w Chojnie jest też trochę więcej stowarzyszeń, niż dwa, szczególnie hołubione przez władzę.

3. Jak oceni pan ostatnie lata rozwoju miasta?
Częściowo odpowiedziałem na to pytanie na początku. Był to trochę czas zastoju, zwłaszcza w obszarze tzw. polityki społecznej. Chojna jest środowiskiem specyficznym, trochę zamkniętym w sztywnych ramach poprawności politycznej, zorientowanej na lewo. Trzeba trochę więcej równowagi i świeżości, trzeba się otworzyć na świat, który jest znacznie bardziej zróżnicowany. I w tym zakresie niewiele w ostatnich latach się zmieniło.
Jeśli chodzi o inwestycje, to każdy widzi jak jest i ile ich jest. Zastosowano przy tym proceder jasny i czytelny: budujemy w roku wyborczym, a raczej w półroczu wyborczym. Czy to przyniesie kalkulowany rezultat? – to zależy od wyborców.
Nie wykorzystano też wyczerpująco szans na pozyskiwanie środków zewnętrznych, choć były takie możliwości. Wystarczy przyjrzeć się niektórym sąsiednim, dobrze pod tym właśnie względem gospodarowanym gminom.
Nie umiano nawiązać skutecznej współpracy z powiatem, np. w dziedzinie remontów dróg powiatowych. Nie wskazuję winnych, stwierdzam fakt. Kłócono się o kompetencje, o przynależność dziury w drodze, o terminy pism i spotkań, unoszono się ambicją i przypominano, co kto powiedział cztery lata temu. Było to żałosne. Przedstawiciele władz Chojny mówili publicznie, że drogi powiatowe przebiegające przez gminę, to wyłącznie sprawa powiatu. Ja uważam, że jednak również gminy, co udowodniły te z nich, które podjęły współpracę z powiatem i dość dobrze na tym wyszły. I myślę, że podobnie uważa wielu mieszkańców, których nie interesuje co jest czyje, tylko to, aby chodzić po równym chodniku.
Polityka finansowa – patrz przykład Centrum Kultury. Brak właściwego nadzoru i w efekcie setki tysięcy złotych wypływające bez celu i sensu z punktu widzenia gminy. Duże i rosnące zadłużenie gminy zbliżające się do połowy tegorocznych dochodów, które planowane były na poziomie 35 milionów. Coś z tym trzeba będzie zrobić, chyba że uznamy, iż nie ma co się martwić na zapas.
Nastąpiło zamknięcie się burmistrza we własnym kręgu osób, które po wyborach opuszczą Chojnę i zamknięcie na dialog z radą. Zwyciężyło myślenie w kategoriach interesu grupowego, zaś tych, którzy zwracali na uwagę na błędy – jak niżej podpisany – eliminowano i próbowano niszczyć. W efekcie obecna ekipa na własne życzenie samodzielnie nie miała potencjału, który pozwoliłby przezwyciężyć trudności czasu kryzysu.
Nie można powiedzieć, że były to lata całkowicie stracone, ale na pewno NIE WYKOPRZYSTANO WIELU SZANS. W mojej ocenie w kilku zasadniczych dziedzinach były to jednak lata stagnacji, a nawet regresu, których nie przykryją barwne szyldy marketów.

4. Co sądzi pan o swoich kontrkandydatach?
Szanuję każdego z nich. Każdy jest godny objęcia stanowiska burmistrza Chojny i dobrze do tego przygotowany.

5. Wolna wypowiedź…
CHOJNA POTRZEBUJE IMPULSU I WSPÓŁPRACY również z tymi, a może przede wszystkim z tymi, którzy postrzegają i myślą inaczej i są krytyczni. Trzeba wykorzystać potencjał ludzki w jego całości i różnorodności, a nie zamykać się wyłącznie we własnej grupie. Potrzeba współpracy opartej na zasadach dobra wspólnego, pomocniczości i solidarności (patrz www.slawomirblecki.pl) oraz szerokiego społecznego porozumienia.
Trzeba jasno określonego celu głównego i określenia narzędzi służących jego realizacji. A głównym celem jest rozwój człowieka: całego i każdego człowieka, bo to LUDZIE SĄ NAJWAŻNIEJSI.
Gmina, jako mechanizm złożony z zespołu instytucji ma pełnić rolę SŁUŻEBNĄ wobec tego celu głównego.
Kandydat na burmistrza Chojny

Sławomir Błęcki

KWW Mądrze ku dobru wspólnemu
www.slawomirblecki.pl



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group